,

Lista aktualności

Uczta na europejskim poziomie dla Wisły

W pięknym stylu rozpoczęły nowy sezon Euroligi na własnym parkiecie koszykarki Wisły Can-Pack Kraków. "Biała Gwiazda" o zwycięstwo walczyła niemal do samego końca. Wiślaczki wyszarpały wygraną, pokonują Pecs 2010 70:68!

,

Koszykarki Wisły Can-Pack rozpoczęły spotkanie maksymalnie zmobilizowane i szybko prowadziły już 7:0. "Trójką" zaczęła Andja Jelavić, a później dwa razy trafiła Katarzyna Krężel. Po chwili przeciwniczki nabrały jednak wiatru w żagle i zmniejszyły straty (14:9). "Biała Gwiazda" nie pozwoliła rywalkom na złapanie kontaktu i po kilku odważnych akcjach zrobiło się 19:11. Waleczne Węgierki dały radę nieco zniwelować straty przed końcem kwarty - 22:17. Po niecałych dwóch minutach kolejnej części gry było już tylko 26:23. Aż do następnej "ucieczki" Wisły (31:23). W połowie kwarty na parkiet weszła długo oczekiwana Magdalena Leciejewska, by za moment zdobyć swoje pierwsze w tym dniu punkty. Emocji nie brakowało nawet przez sekundę. Na 3 minuty i 53 sekundy przed przerwą szybki zryw gości pozwolił im na "dojście" "Białej Gwiazdy" (33:32). 50 sekund przed zakończeniem tej odsłony przyjezdne wyszły na prowadzenie (37:40), za sprawą akcji Quigley. Niemal równo z syreną oznajmiającą przerwę zawodniczki Peczu zdobyły jeszcze dwa "oczka". 37:42. Po wyjściu z szatni szybko trafiły Węgierki (37:44). W Wiśle "trójkę" zaliczyła Andja Jelavić, a chwilę później po akcjach jej i Erin Phillips gospodynie zmniejszyły straty do dwóch punktów (44:46). Gra toczyła się akcja za akcję, a kibice oglądali pokaz efektownej, szybkiej koszykówki i zażartej walki po obu stronach. Na niecałą minutę przed końcem kwarty za trzy trafiła Paulina Pawlak i znowu "Biała Gwiazda" przegrywała minimalnie 51:53. Po trzech odsłonach 54:55 W ostatniej części spotkania już na początku zabłysnęła Paulina Pawlak (58:57). Przy oszałamiającym dopingu krakowskich i węgierskich fanów prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. W połowie kwarty było 62:61 wiślaczek. Obraz gry nie zmieniał się. Gdy zegar wskazywał 2 minuty i 40 sekund pozostałych do końca meczu wynik zmienił się minimalnie - 64:63 dla "Białej Gwiazdy". Na minutę i 13 sekund przed ostatnią syreną, po dwóch "oczkach" Janell Burse, przy stanie 66:63 przerwę na żądanie wykorzystał trener gości. Emocje sięgały zenitu. Za chwilę znowu uciekła Burse - 68:63. Kiedy na zegarze pozostało 7 sekund, Ivanyi "trójką" zbliżyła swoją drużynę do Wisły (69:68 dla krakowianek). Po celnym jednym z dwóch rzutów wolnych Andji Jelavić - 70:68. Wojnę nerwów wygrały jednak wiślaczki, które po wspaniałym spotkaniu pokonały Pecs 2010 70:68. Wisła Can-Pack Kraków - Pecs 2010 70:68
Wisła Can-Pack: Burse 17, Kobryn 15, Pawlak 13, Jelavic 13, Krężel 6, Phillips 2, Leciejewska 2, Gburczyk-Sikora 2.