,

Lista aktualności

Lider gra dalej, Widzew odpada

3. runda Pucharu Polski dostarczyła całkiem sporej dawki emocji nielicznie przybyłym kibicom w hali "Parkowa". Kto jednak nie pojawił się na tym meczu, suma sumarum mógł żałować - poziom meczu był dość wysoki, a wynik końcowy wyklarował się dopiero w samej końcówce spotkania, pozostając przez większą część meczu sprawą otwartą.

,

Lepiej w spotkanie weszły koszykarki z Łodzi, które dość szybko znalazły sposób na kosz przeciwniczek, aplikując im 4 oczka bez odpowiedzi ze strony Lidera. Widzewianki zdecydowanie poprawiły skuteczność w porównaniu do ostatniego, derbowego spotkania, co przełożyło się na równorzędną walkę w I odsłonie meczu. Szczególnie miło oglądało się grę Aleksandry Pawlak, która w przekroju całego meczu była niekwestionowaną liderką poczynań miejscowych. Lider dzięki dobrej postawie duetu Mosby - Ross starał się nie narzucać tempa, acz trzymać się blisko widzewianek, stąd po I kwarcie to Widzew nieznacznie prowadził 16-14. Druga kwarta dwie znakomite serie pruszkowianek, które najwyraźniej znudzone były ciągłym gonieniem wyniku za Widzewem, sygnał do ataku dała Chomać, która m.in. zdobyła 4 pkt. w dwóch akcjach i to Widzew musiał odrabiać straty. Skuteczne odpowiedzi Chomickiej i niezawodnej dzisiejszego wieczoru Pawlak i na tablicy wyników remis - po 21. Potem show Brittany Denson - jej 7 punktów w tej części gry, pozwoliło nabrać oddechu pruszkowiankom, które uzyskały kilka punktów cennej przewagi. Końcówka kwarty to w większości punkty zdobywane przez zawodniczki z nr "5" w swoich ekipach - w Widzewie zdobywała je Górzyńska-Szymczak, zaś w zespole Lidera - bezbłędna w tej kwarcie Denson, której punkt z linii rzutów wolnych zakończył II kwartę, jakże udaną dla Lidera, efektem tego wynik 25-31 do przerwy dla PTS-u. Po przerwie nie zmieniło się wiele, mniej więcej do połowy III kwarty przewaga wahała się w granicach kilku pkt. dla Lidera, który opierał swoję grę identycznie jak na początku spotkania, na duecie Amerykanek Mosby - Ross. Widzew przez większą połowę kwarty zawdzięczał bliski kontakt do pruszkowianek dzięki przebudzeniu się Olgi Żytomirskiej i wsparciu jej przez Joannę Górzyńską-Szymczak. Momentem przełomowym była gra Widzewa od stanu 33-38. Wtedy to łodzianki na każdą skuteczną akcję przyjezdnych odpowiadały z podwójnym, czasem potrójnym efektem. Trio Górzyńska-Szymczak - Żytomirska - Pawlak i czary mary - na tablicy wynik po 42. Do końca kwarty niewiele się już zmieniło, Lider co prawda nadal wygrywał, ale przewaga stopniała do dwóch oczek 46-48, co zapowiadało emocje w ostatniej kwarcie. Czwarta kwarta to początek dla... Miodraga Gajicia. Ekspresyjny i charyzmatyczny trener łodzianek w żołnierskich słowach skomentował decyzję sędziego prowadzącego zawody i jak to bywa w regulaminie - uzyskał za to karę w postaci przewinienia technicznego. Lider wykorzystał ten fakt uzyskując 4 punkty w jednej akcji, dodatkowo w następnej najlepsza dzisiaj zawodniczka na parkiecie - Ross, dorzuciła trójkę i pruszkowianki uzyskały 7 oczek przewagi. Co ciekawe potem przezabawna sytuacja - mianowicie do końca kwarty przeplatankę punktową urządziły sobie na zmianę Ross i Skorek. Raz punkty zdobywała jedna, raz druga z wymienionych. Anna Tondel dwoiła się i troiła co prawda przez większą cześć kwarty, aby dotrzymać kroku, czy też dogonić wręcz "Liderki", ale gdy Widzew dochodził na kilka punktów, to na zmianę Ross i Skorek szybko gasiły apetyt na zwycięstwo miejscowym. Lider ostatecznie wygrał po ciekawym meczu 72-64, dzięki czemu awansował do 1/8 rozgrywek Pucharu Polski. Łodziankom na osłodę pozostaje już tylko walka na ligowym froncie. Brawa dla tej grupki kibiców, która mimo niesprzyjającej pogody zdecydowała się pojawić na hali i mimo takiej a nie innej frekwencji, momentami potrafiła fajnie wesprzeć swoje pupilki, które nie omieszkały im podziękować po końcowej syrenie. Po meczu zawodniczki Lidera opanowały stołówkę hali "Parkowa", co pokazuje, że musiały stracić wiele kalorii w tym spotkaniu.