,

Lista aktualności

F4 Pucharu Polski: Lotos i Energa w finale

Koszykarki Lotosu Gdynia jako pierwsze wywalczyły awans do jutrzejszego finału Pucharu Polski. Mistrzynie Polski, które bronią wywalczonego pucharu sprzed roku, pokonały dziś w półfinale ekipę CCC Polkowice 67:56. W drugim półfinale faworyzowana Wisła Can-Pack Kraków przegrała z Energą Toruń 64:67.

,

Final Four Pucharu Polski - półfinały CCC Polkowice - Lotos Gdynia 56:67 (16:24, 16:15, 18:12, 6:16) Statystyki
CCC: Carter 16, Majewska 11, Trofimowa 8, Zoll 7, Jeziorna 6, Smith 4, Greene 3, Walich 1, Babicka 0, Musina 0.
Lotos: Babkina 18, Jujka 16, Bjelica 13, Swanier 8, Wright 7, Tomiałowicz 5, Kaczmarska 0. Zespoły z Gdyni i Polkowic spotkały się w finale ubiegłorocznych rozgrywek o Puchar Polski. Wówczas górą był Lotos. Dziś ponownie ekipa z Trójmiasta wyszła z batalii z "pomarańczowymi" zwycięsko, choć większość to w zespole gospodyń upatrywała faworyta. Pojedynki pomiędzy dzisiejszymi rywalami zawsze wyzwalają wiele emocji, choćby ze względu na fakt, że obecny szkoleniowiec CCC spędził wiele sezonów w Gdyni, gdzie z zespołem Lotosu świętował największe sukcesy w historii tego klubu. W dwóch meczach rozegranych w ramach rozgrywek sezonu zasadniczego Ford Germaz Ekstraklasy polkowiczanki pokonały zespół mistrzyń Polski i większość znawców basketu uważała, że w trzecim tegorocznym spotkaniu także ekipa CCC będzie górą. Tym bardziej, że mecz rozgrywany był w Polkowicach. Zawodniczki Lotosu zapowiadały jednak, że na Final Four jadą po to, by obronić wywalczone przed rokiem trofeum. Od samego początku dzisiejszego pojedynku podopieczne trenera George'a Dikaioulakosa udowadniały, że nie są to słowa rzucane na wiatr. Pierwsza kwarta potyczki z CCC ewidentnie należała do przyjezdnych. Lotos bronił agresywnie, był zespołem szybszym i skuteczniejszym. W efekcie, po 10 minutach gry prowadził 24:16. W kwarcie numer dwa nadal to gdynianki nadawały ton wydarzeniom na parkiecie. Gospodynie miały olbrzymie problemy z nadążeniem za szybkimi kontratakami gdynianek. Polkowiczanki sprawiały wrażenie zmęczonych, na tle szybkich koszykarek Lotosu poruszały się niemrawo, co gorsza przydarzało im się sporo strat, a także niecelnych rzutów z czystych pozycji. Do przerwy gdynianki prowadziły 39:32 i było jasne, że jeżeli CCC nie zmieni czegoś w swej grze to marzenie o udziale w finale Pucharu Polski trzeba będzie odłożyć na przyszły rok. Trzecia kwarta dała kibicom z Polkowic nadzieję na to, że ich ulubienice mogą pokonać Lotos. Sygnał do natarcia dała "pomarańczowym" Natalia Trofimowa odpalając pierwszą w tym meczu "trójkę". Potem po serii szybkich i efektownych akcji podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza zniwelowały stratę do ledwie jednego punktu. Niestety to, co stało się w kwarcie kończącej mecz, trudno racjonalnie wytłumaczyć. Gospodynie ewidentnie spuściły z tonu. Przez blisko siedem minut nie potrafiły trafić do kosza rywalek ani razu. W tym czasie Lotos zdobył punktów 11 i praktycznie rozstrzygnął losy pojedynku. Ostatecznie spotkanie skończyło się wynikiem 67:56 dla Lotosu. - Nie radziliśmy sobie ze strefą postawioną przez Lotos. Spisywaliśmy się poniżej oczekiwań. Z taką grą trudno myśleć o wygrywaniu meczów - skomentował po meczu Krzysztof Koziorowicz, trener CCC. - Jestem dumny z mojego zespołu. Graliśmy osłabieni, a pomimo tego potrafiliśmy pokonać mocny zespół CCC. Moje dziewczyny zostawiły na parkiecie serce, a to jest w sporcie najważniejsze - powiedział z kolei George Dikaioulakos, szkoleniowiec Lotosu. Konrad Kaptur Wisła Can-Pack Kraków - Energa Toruń 64:67 (19:14, 13:21, 10:16, 22:16) Statystyki
Wisła: Powell 14, Phillips 12, Leciejewska 12, Leuchanka 8, Krężel 8, Jelavic 4, Basko 4, Pawlak 2.
Energa: Perostiyska 27, Maksimovic 11, Gladden 9, Radwan 7, Radunovic 4, Bortelova 3, Murphy 2, Gajda 0, Krawiec 0, Małaszewska 0. Wisła Can-Pack Kraków po emocjonującym starciu przegrała z Energą Toruń 64:67. Wspaniała pogoń "Białej Gwiazdy" w końcówce nie wystarczyła. Więcej zimnej krwi zachowały rywalki. O awansie torunianek do finału zadecydowały trzy "oczka". Spotkanie zaczęło się od punktów Yeleny Leuchanki (2:0), ale błyskawicznie z dystansu odpowiedziała Emilia Tłumak (2:2). Gra toczyła się "akcja za akcję". Po 2+1 Erin Phillips w połowie kwarty byo 10:8 dla wiślaczek. Jelena Maksimović wyrównala dwoma rzutami wolnymi (10:10). Po "trójce" Nicole Powell 13:12, a za moment dwa "oczka" z wolnych dołożyła Leuchanka (15:12). Andja Jelavić odważnym rajdem powiększyła przewagę krakowianek (17:12). Chorwatka ustaliła też rezultat pierwszej odsłony na 19:14. Po niecałej minucie drugiej części gry po akcji Hajdany Radunović było już tylko 19:18. Vera Perostiyska dała prowadzenie Enerdze (19:20), a za chwilę je podwyższyła (19:22). Erin Phillips wyrównała "trójką" (22:22). Po trzypunktowym trafieniu Magdaleny Radwan w połowie kwarty 22:27, a kolejne dwa "oczka" po toruńskiej stronie "dorzuciła" Veronika Bortelova (22:29). Maksimović nie myliła się z wolnych (22:31). Gunta Basko i Nicole Powell nadrobiły po rzutach wolnych (26:31). Odważne wejście Basko zmieniło rezultat na 28:33. Magdalena Leciejewska rzuciła na 30:33. Do przerwy 32:35. Po trafieniu Very Perostiyskiej z dystansu po trzech minutach trzeciej kwarty było 32:39. Katarzyna Krężel postarała się o "trójkę" (35:39). Energa znowu odskoczyła - Perostiyska spod kosza i 35:43. Jeden celny wolny Maksimović dał rezultat 38:46. Po dwóch wolnych Pauliny Pawlak 40:46. Raz trafiła też Krężel (41:46). Perostiyska jak zwykle nie zawiodła (41:48). Powell raz z linii rzutów wolnych (42:48). Dwa plus jeden Perostiyskiej i już 42:51. Czwartą odsłonę zaczęła Perostiyska (42:53). Wówczas rzuciła Magdalena Leciejewska (44:53). "Lecia" zaprezentowała efektowne 2+1 (48:55). Kiedy Leciejewska po raz kolejny urwała się przeciwniczkom pod koszem było już zaledwie 50:55. Wtedy przedarła się Maksimović (50:57). To samo zrobiła Powell (52:57). Z dystansu trafiła Phillips (54:57). Po wolnym Leciejewskiej 55:57. Phillips na linii rzutów wolnych - dwa celne i remis 57:57! Celnie Maksimović, ale równie celnie Krężel (59:59). "Trójka" Powell i dwa celne wolne Leuchanki po faulu rywalek dały "Białej Gwieździe" prowadzenie 64:59 na półtorej minuty przed końcem meczu. Tłumak z wolnych - 64:61. Bortelova trafiła tylko raz (64:62). Tłumak wyrównała spod kosza (64:64). Wiślaczki zgubiły piłkę i faulowały. Alicia Gladden mogła rzucac wolne i wykorzystała jeden (64:65). "Biała Gwiazda" nie skończyła akcji i znowu faulowała. Magdalena Radwan z linii rzutów trafiła dwa razy. 64:67, niecałe 3 sekundy i czas da Wisły. Krakowianki nie zdążyły oddać celnego rzutu. 64:67. Damian Juszczyk