,

Lista aktualności

CCC po sezonie: Historyczne srebro

W zakończonym sezonie koszykarki CCC po raz pierwszy zagrały w wielkim finale Ford Germaz Ekstraklasy i chociażby ze względu na ten fakt trzeba go uznać za przełomowy w dziejach klubu, a powodów do zapisania go na kartach historii złotymi zgłoskami jest jeszcze co najmniej kilka.

,

W finałowej batalii "pomarańczowe" musiały uznać wyższość faworyzowanej ekipy spod Wawelu napędzanej gigantycznymi pieniędzmi firmy Can Pack, potentata w branży producentów opakowań do napojów. Pokazały się jednak z bardzo dobrej strony i w każdym meczu, poza tym otwierającym serię, były dla utytułowanego przeciwnika równorzędnym rywalem. Polkowiczanki za postawę w finale zebrały wiele pochlebnych recenzji, bo imponowały tym, co było ich znakiem rozpoznawczym przez cały sezon - walecznością, twardą defensywą oraz sercem. - Pokazaliśmy w tej finałowej serii, że jesteśmy zespołem, który walczy od początku do końca. To bardzo ważne, bo tego od nas oczekują zarówno sponsorzy, jak i kibice. Srebrny medal to wielka sprawa dla Polkowic. To spełnienie marzeń. Po kilku latach dobijania się do finałowych wrot udało nam się w końcu te wrota sforsować - przyznaje Krzysztof Korsak, prezes CCC Polkowice. Srebrny medal polkowiczanki zdobyły w trzecim sezonie pracy w klubie trenera Krzysztofa Koziorowicza, szkoleniowca znanego z tego, że fundamentem, na którym wspiera grę każdej z prowadzonych przez sienie drużyn jest solidna defensywa. - Przez cały sezon to obrona była naszym największym atutem. W ofensywie nie mieliśmy tak szerokiego spektrum możliwości jak Wisła. Grę w ataku opieraliśmy na rzutach z obwodu. Nie byliśmy zespołem zbilansowanym i tego trochę zabrakło. Oceniając realnie trzeba przyznać, że odnieśliśmy wielki sukces. Wisła dysponowała budżetem o wiele większym od naszego, miała w składzie prawdziwe gwiazdy światowego basketu i na pewno była zespołem mocniejszym - podkreśla szkoleniowiec. Pobieżny rzut oka na skład krakowianek wystarczy, by dostrzec, że był to, jak na polskie warunki prawdziwy dream team. Yelena Leuchanka, Erin Phillips, Nicole Powell to gwiazdy, które rozświetlają swoim blaskiem firmament światowej koszykówki. Wartość rynkowa wspomnianej trójki jest większa niż całego zespołu CCC i w rywalizacji z tak potężnym rywalem trudno było oczekiwać cudów. Zresztą nikt przy zdrowych zmysłach takich cudów od zespołu z Polkowic nie oczekiwał. Głównym celem na ten sezon było bowiem wywalczenie awansu do elitarnej Euroligi, w której występują 24 najlepsze zespoły na Starym Kontynencie. Ten cel udało się osiągnąć, co oznacza, że polkowicki klub uczynił kolejny krok na drodze swojego rozwoju. - Możliwość rywalizacji z najlepszymi zespołami w Europie to dla klubu z takiego miasteczka jak Polkowice nie lada wyzwanie. Jesteśmy jednak gotowi, by je podjąć. Nasi sponsorzy zapewniają, że chcieliby, aby klub zagościł w elitarnych rozgrywkach na dłużej - mówi Krzysztof Korsak. - Gdyby to miał być jednosezonowy epizod to nie miałoby większego sensu. Chcemy, aby polkowiczanie mogli cieszyć się rozgrywkami Euroligi dłużej. Mecze koszykówki niosą ze sobą niesamowite emocje, klub świetnie promuje Polkowice - podkreśla Wiesław Wabik, burmistrz Polkowic. Z udziałem w rozgrywkach, o których marzy każdy zespół koszykarski na Starym Kontynencie wiąże się konieczność znacznego zwiększenia budżetu klubu. Od przyszłego roku w odmienionej Eurolidze każdy z zespołów rozegra co najmniej 14 meczów, co oznacza, że aby myśleć o pogodzeniu gry na dwóch frontach i ewentualnym odnoszeniu sukcesów skład powinien być nie tylko szeroki, ale bardzo mocny. - W zespole muszą pojawić się zawodniczki obyte na światowych parkietach, nie bojące się podjąć ryzyka oddania rzutu w ważnych, kluczowych momentach meczów. Pozyskanie takich koszykarek nie jest łatwe, ale to warunek konieczny, by zaistnieć w Eurolidze - uważa trener Koziorowicz, który elitarne rozgrywki zna bardzo dobrze, bo przecież prowadzony przez niego Lotos Gdynia osiągał w niej wielkie sukcesy. Póki co w Polkowicach jest entuzjazm i wola sponsorów do tego, by w przyszłym sezonie wykonać kolejny krok w rozwoju i pokazać się z dobrej strony nie tylko na krajowym podwórku, ale także na europejskich salonach. Teraz czas na konkretne decyzje ze strony sponsorów oraz działaczy. Decyzje, które mogą sprawić, że przyszły sezon będzie dla polkowiczanek jeszcze bardziej udany niż ten, który się zakończył.