,

Lista aktualności

Lotos po sezonie: Kontuzje wszystko przekreśliły

Pomimo, że drużyna Lotosu Gdynia sezon 2010/2011 zakończyła bez medalu Mistrzostw Polski i do tego na najgorszym dla sportowców - 4. miejscu, to nie można uznać, że był on dla drużyny zupełnie nieudany.

,

Od początku sezonu wiadomym było, że w tym roku w Lotosie zagrają młode koszykarki. Młode, dopiero zdobywające doświadczenie zawodniczki z Gdyni, ze średnią wieku poniżej 24 lat, w wielu meczach dostarczyły niemałych emocji. Trzeba przyznać, że początek sezonu nie był w wykonaniu gdyńskiej drużyny najlepszy, jednak z meczu na mecz było już coraz lepiej. Po dwóch wyjazdowych (niespodziewanych) porażkach Nikolaja Tanasiejczuka zastąpił Dariusz Raczyński, gdynianki grały coraz lepiej, ale jeszcze brakowało "tego czegoś". W styczniu 2011 roku, po długich poszukiwaniach odpowiedniego kandydata, stanowisko pierwszego trenera Lotosu Gdynia objął Grek George Dikeoulakos, których tchnął nowe życie w "Lotosianki". Ubiegłoroczne mistrzynie Polski grały coraz lepiej, ciekawiej i mądrzej, tworząc naprawdę obiecującą drużynę. Wielu fachowców (trenerów z Polski) próbowało nawet naśladować zagrywki wprowadzone przez trenera z Grecji. Pomimo to Lotos Gdynia wygrał 16 meczów z rzędu pod wodzą Geroga Dikeoulakosa i kończył sezon zasadniczy na 4. miejscu - będąc jedyną niepokonaną drużyną w 2011 roku. Nie można również zapomnieć o Pucharze Polski. Broniące tego trofeum zawodniczki Lotosu w ćwierćfinale pokonały drużynę swoich rezerw- GTK Wejherowo, zaś podczas rozgrywanego w Polkowicach turnieju Final Four, w półfinale pokonały gospodynie turnieju - CCC Polkowice 67:56, zaś w finale nie dały szans toruńskiej Enerdze, wygrywając 78:50. Gdy po tak znakomitej postawie w końcówce sezonu zasadniczego apetyt zarówno klubu, zawodniczek, trenerów, jak i kibiców odpowiednio się podniósł, na drużynę Lotosu Gdynia spadła plaga kontuzji. Kolejno grać nie mogły Daria Mieloszyńska, Magdalena Kaczmarska, Marta Jujka, a w spotkaniu półfinałowym kontuzji doznała Naketia Swanier. W czasie sezonu drobne urazy wykluczyły z gry również Małgorzatę Misiuk oraz Magdalenę Ziętarę. Taka sytuacja w drużynie zdarza się bardzo rzadko, a gdy się pojawi, komplikuje bardzo wiele. Spotkania play-off okazały się niezwykle trudne. W ćwierćfinale Lotos Gdynia zmierzył się z rewelacją rozgrywek drużyną Matizolu Lidera Pruszków. Po dwóch bardzo trudnych spotkaniach w półfinale czekała Wisła Can-Pack Kraków. Zdobywca tytułu Mistrza Polski nie pozostawił zbyt wielu złudzeń. O ile w Krakowie gdyńska drużyna nawiązywała jeszcze walkę, o tyle w Gdyni bardzo widoczny był brak podstawowych zawodniczek. Krakowianki dysponowały świetnymi zmienniczkami na każdej pozycji, a w Lotosie z każdym kolejnym meczem ubywała kolejna zawodniczka. Strata w drugim spotkaniu Naketii Swanier definitywnie zakończyła marzenia o zwycięstwie nad Wisłą. W tej rywalizacji krakowski zespół zwyciężył 3:0, a gdyniankom pozostała zaledwie walka o brąz. We wszystkich czterech spotkaniach przeciwko drużynie KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, podopieczne Georga Dikeoulakosa walczyły od pierwszej do ostatniej minuty, zostawiając całe swoje serce na parkiecie. Niestety, krótka ławka rezerwowych pozwoliła na wygranie tylko jednego spotkania, a w rezultacie na zajęcie czwartego miejsca. Jest to pierwszy, od szesnastu lat, sezon, który Lotos Gdynia zakończył bez medalu. Jednak nawet najlepszym zdarzają się słabsze momenty, po których przychodzi chwila refleksji pozwalająca na odbicie się. I tak zapewne będzie z gdyńską drużyną, która w przyszłym sezonie, niesiona dopingiem swoich wiernych kibiców, znów będzie walczyć o medale Mistrzostw Polski - niewykluczone, że ponownie po te najcenniejsze - złote.