09.05.2011 17:04, Przemysław Smykała
Widzew po sezonie: Rozgrywki zaliczone do udanych
Mijający już powoli sezon w łódzkim Widzewie był witany z wielkimi nadziejami, nie mniejszymi obawami, ale przede wszystkim z radością. Od wielu lat zespół prawdziwych, koszykarskich zapaleńców - nie tylko w postaci kolejnych koszykarek w tym zespole, ale także działaczy i ludzi dobrej woli związanych z tym klubem, starało się przywrócić żeńskiej sekcji utracony blask.
09.05.2011 17:04, Przemysław Smykała
Nie udało się dwa lata temu, ale to co bolało w tamtym czasie, zostało zagojone w roku ubiegłym, kiedy to wszystkie koszykarki z tamtego sezonu, kibice i działacze mogli z radością spoglądać na nagłówki w gazetach - "Widzew ponownie w elicie!". Po chwili radości przyszła jednak chwila zadumy, gdyż rozgrywki w Ford Germaz Ekstraklasie niosą za sobą kilkukrotnie większe wydatki aniżeli te na zapleczu ekstraklasy. Drużyna, której budżet do tej pory nie śmiał się zbliżyć nawet do 0,5 mln zł, musiała nagle poradzić sobie z zapięciem środków finansowych w wysokości ok. 750 tys. zł na sezon. Wtedy ta kwota dla wszystkich wydawała się być astronomiczną. Dziś, przy wsparciu lokalnych pasjonatów basketu, można powiedzieć "udało się", choć każda osoba prowadząca jakikolwiek profesjonalny klub sportowy w Polsce wie, że kreowanie budżetu w naszym kraju jest bardzo ciężkie, żmudne, a pozyskiwanie sponsorów mocno ograniczone.
Dzięki tym wszystkim zabiegom udało się w Widzewie zebrać dość ciekawy skład, mieszankę koszykarek, które m.in. wywalczyły awans (Kamila Polit, Justyna Okulska, Kamila Trojanowska, Aleksandra Pawlak), uzupełnioną doświadczonymi ligowymi zawodniczkami. Małgorzata Chomicka miała być podstawowym playmakerem a przy niej ogrywać się miała i krzepnąć w umiejętności Kamila Trojanowska. Słabą fizycznie strefę podkoszową wzmocniono Olgą Żytomirską i Joanną Górzyńską-Szymczak, z myślą o tej strefie parkietu pozyskano także Annę Tondel. Na obwodzie miały straszyć młodziutka, utalentowana Lucyna Kotonowicz, doświadczona reprezentantka Polski - Katarzyna Kenig i solidna z dystansu Eliza Gołumbiewska. W trakcie sezonu uzupełniono skład także o Lidię Kopczyk, która nie mogła się "przebić" w Matizolu Lider Pruszków i poszukiwała swoich minut w Łodzi. Skład choć personalnie na kolana nie powalał, to powalał konsekwencją budowy, ideą postawienia na wyłącznie polski "towar".
Ta taktyka początkowo bardzo mocno się sprawdzała, pod okiem doświadczonego serbskiego trenera Miodraga Gajicia, łodzianki wstrzeliły się w sezon wybornie. Kandydatura trenera była niejako skazana na Serba, gdyż znał on większość zawodniczek, znakomicie się z nimi rozumiał i on - jak nikt inny, potrafił do nich dotrzeć, mimo porywczego charakteru, z jakiego znany jest Gajic, nie można mu odmówić ani warsztatu ani umiejętności motywacji kobiet. Widzewianki pokonały w pierwszych, historycznych derbach Łodzi zespół ŁKS-u Siemens AGD a potem jeszcze jednokrotnie, bądź co bądź, zasiadły na fotelu lidera. Mniej więcej do 5. kolejki, do meczu z KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp., wszystko wyglądało tak, iż Widzew Łódź całkiem spokojnie powinien znaleźć się w czołowej ósemce Ford Germaz Ekstraklasy. Od kolejki 6-stej do 12-stej łodzianki wygrywały to co powinny (UTEX ROW Rybnik, Artego Bydgoszcz, Odra Brzeg), przegrywały natomiast te mecze, gdzie nikt nie wymagał od nich cudów (Wisła Can-Pack Kraków, Matizol Lider Pruszków). Teraz, po całym sezonie, rzec można z dużą dozą prawdopodobieństwa, iż momentem przełomowym dla tej ekipy w perspektywie całego sezonu był mecz 13. kolejki, z ŁKS-em Siemens AGD, u siebie. Mecz ten, który miał być spokojnie wygrany, gdyż ŁKS do tamtego momentu nie bardzo wiedział co to wygrana, został boleśnie przegrany na własnych śmieciach, co odbijało się potem niejako "czkawką" widzewiankom aż do końca sezonu. Jak wiemy kobiety to bardzo wrażliwe istoty i pewne boje zostają im w pamięci i psychice permanentnie. Ten mecz utkwił wielu osobom na długi, długi czas... idą i za tym wyniki, po feralnej porażce z ŁKS-em podopieczne Gajicia zasmakowały wygranej tylko jeden, jedyny raz, 7-krotnie uznając wyższość przeciwniczek. Gwoździem do trumny z napisem "walczymy o play-offy a nie o utrzymanie" była porażka 20. kolejki z UTEX-em ROW Rybnik w królestwie Mieczysława Orczyka. Do końca rundy zasadniczej łodzianki walczyły już tylko o twarz i dobry bilans przed fazą play-out mając matematyczne szanse na TOP 8, które suma sumarum się nie ziściły.
W rywalizacji o utrzymanie koszykarki Widzewa przystępowały z pozycji nr 1 i mocno w nią weszły, wygrywając z bezpośrednim kandydatem do "mistrza grupy spadkowej" - INEĄ AZS Poznań, potem rewanżując się UTEX-owi za zamknięcie drzwi do play-offów. Dalej było już tylko gorzej, co niejako potwierdzało słowa trenera Gajicia "ciężko w takich warunkach, gdy zespół ma zapewnione utrzymanie, zmotywować zawodniczki do 100%-go wysiłku", wyżej wymienione padły po przegranym sensacyjnie meczu u siebie z Odrą Brzeg. Jeśli ktoś miałby ochotę spojrzeć w kalendarz w poszukiwaniu kolejnej wygranej łodzianek w fazie play-out, to od razu odradzam ten ruch, gdyż jest to strata czasu. Pasmo 5 kolejnych przegranych tabelarycznie nie zabolało jednak Widzewa Łódź, gdyż utrzymał on pozycję lidera fazy play-out. Nieco przygasłym faktem tego "kwietniowego" sezonu w wykonaniu Widzewa był fakt odwołania zaplanowanych na ostatnią kolejkę derbów Łodzi. Można tylko ubolewać, ale zarówno za i jak i przeciw było wiele argumentów.
Mimo wzlotów i upadków ten sezon w wykonaniu koszykarek Widzewa Łódź można zaliczyć do udanych, nie zapominajmy o nękających zespół notorycznie kontuzjach, nie było chyba tygodnia by któraś z koszykarek nie musiała odpoczywać od treningów, dodatkowo na początku sezonu wypadły ze składu Agnieszka Jaroszewicz i Lucyna Kotonowicz, a mająca wzmocnić obwód Lidia Kopczyk także musiała zasmakować czarnej strony sportu, zwanej kontuzją. Jeśli chodzi o ocenę czysto sportową, to zespół Widzewa prócz koniecznych wzmocnień, czeka także dużo pracy wewnątrz tego materiału, który pozostanie w klubie na kolejny sezon. Nie napawają optymizmem straty, w których widzewianki wręcz brylowały w lidze, mała ilość przechwytów, a także przeciętne wykonywanie rzutów wolnych czy też w skali ligowej mizerna walka na tablicach. Dla koszykarek sezon już praktycznie się skończył, nowy zaczyna się już dla działaczy, gdyż konkurencja nie śpi a i region łódzki być może powiększy się o nowy zespół w lidze (Solpark Pabianice). Przybędzie więc chętnych na kęsy z tortu pod nazwą "Widzew Łódź". Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie ten tort będzie o wiele smaczniejszy...