,

Lista aktualności

Widzewianki w szkołach

Koszykarki Widzewa odwiedziły w tym tygodniu dwie szkoły - gimnazjum nr 44 przy ulicy Deotymy 1 oraz Szkołę Podstawową 174 przy Gałczyńskiego 6. W spotkaniach uczestniczyło bardzo dużo dzieci i młodzieży - zarówno oni, jak i koszykarki Widzewa ze spotkania wychodziły z uśmiechami na ustach.

,

Widzewianki najpierw odwiedziły gimnazjalistów. Młodzież z niepewnością patrzyła na wchodzące zawodniczki Widzewa. Już po kilku ich zdaniach niepewność zamieniła się w zaciekawienie. Ku zdziwieniu widzewskiej ekipy dziewczęta i chłopcy z wielką uwagą słuchali co też mają im do powiedzenia Kamila Trojanowska, Aleksandra Pawlak i Lidia Kopczyk. Mimo że sala była wypełniona do ostatniego krzesła, to przez ponad godzinną pogadankę ani razu nie trzeba było uciszać uczniów, co pokazuje, że widzewianki potrafiły ich zainteresować. A opowiadały o swoich początkach z koszykówką, sposobie na spędzanie wolnego czasu, a nawet o... dorastaniu. Gimnazjaliści mieli wiele pytań do zawodniczek - nie mogło zabraknąć oczywiście kwestii kibicowskich. Młodych łodzian interesowały szczególnie stosunki z drugim łódzkim klubem w ekstraklasie oraz atmosfera derbów widziana z parkietu. Z kolei na pytanie o szanse medalowe Polek na zbliżającym się EuroBaskecie, Kamila Trojanowska odpowiedziała, że... bardzo im kibicuje. Widzewianki sporo czasu poświęciły na tłumaczeniu dlaczego tak ważny i potrzebny im jest kulturalny doping na trybunach. Lidka Kopczyk, która już kilka razy zmieniała klub stwierdziła, że takich kibiców, jak ma Widzew, nie spotkała jeszcze w żadnym klubie. Gimnazjaliści dowiedzieli się także, że łódzka rozgrywająca zaczynała przygodę ze sportem od... karate! Po słowach przyszedł czas na czyny i koszykarki zabrały młodzież do sali gimnastycznej, gdzie przeprowadziły szereg konkursów - m.in. rzutów osobistych czy dwutaktu. Najlepsi byli nagradzani specjalnymi widzewskimi gadżetami. Na zakończenie Aleksandra Pawlak i Kamila Trojanowska stworzyły z uczniami drużynę i rozegrały krótki sparing przeciwko reprezentantkom szkoły (sędziowała Lidia Kopczyk). Gimnazjalistki nieco spięte i przejęte wyszły na parkiet, ale okazało się, że niesłusznie, bo wygrały mecz 10:9! Najważniejsze, że wszyscy schodzili z boiska z uśmiechami na twarzy. Ani się obejrzeliśmy, a już minęły dwie godziny spotkania. Czas gimnazjalistom zleciał chyba bardzo szybko, bo koszykarki Widzewa żegnane były głośnymi brawami. Inaczej było w Szkole Podstawowej nr 174, w której już na wstępie spotkania dzieci zgotowały widzewiankom owację. Tu również sala gimnastyczna zapełniła się w dużym stopniu. Tym razem zawodniczki Widzewa mniej mówiły, a postanowiły posłuchać co ma do powiedzenia młodzież. Dziewczęta i chłopcy mieli mnóstwo pytań do koszykarek, które odpowiadały z dużą cierpliwością. Prym wiodła Aleksandra Pawlak, która czuła się między dzieciakami jak ryba w wodzie. Chętnie biegała z mikrofonem od jednego dziecka do drugiego i wysłuchiwała ich pytań. A te były najprzeróżniejsze - od preferencji muzycznych, przez to czy zawodniczki się wzajemnie lubią (w jednej drużynie i między zespołami), po prozaiczne "gdzie można oglądać wasze mecze". Dzieci były zaskoczone tym, że Ola Pawlak ma córeczkę i dopytywały się jak to możliwe, że godzi grę z życiem rodzinnym. Popularna "Chuda" wyjaśniała, że przy dobrej organizacji można znaleźć czas na rodzinę, gotowanie, treningi oraz wyjazdy, a także szkołę, bo przecież skończyła studia. Zarówno Trojanowska, Pawlak jak i Kopczyk zachęcały do uprawiania koszykówki zgodnie twierdząc, że bez basketu nie poznałyby tylu ciekawych ludzi i nie zwiedziłyby tak wielu miejsc na świecie. Tu rozmowa z uczniami również była bardzo interesująca, bo gdy po 20 minutach przypadkowo zadzwonił dzwonek rozległo się głośne buczenie dzieci myślących, że to już koniec spotkania. Widać, że akurat ta lekcja bardzo im się spodobała. To jednak nie koniec atrakcji. Ola Pawlak zapytana o piłkę nożną obiecała dzieciom, że z nimi zagra w tę dyscyplinę sportu i słowa dotrzymała. Wybór drużyny nie był jednak prostą rzeczą, bo na pytanie "kto chce zagrać"... wszyscy uczniowie podnieśli ręce (a było ich około 200)! Widzewianki więc błyskawicznie przeprowadziły konkurs wiedzy o Widzewie, sporcie i Łodzi i w ten sposób wyłoniły zespoły. Podczas konkursu dowiedzieliśmy się od młodzieży między innymi tego, że najwyższy na świecie koszykarz ma... 3 metry, a w koszykówce oprócz rozgrywającej i skrzydłowej, gra jeszcze napastnik. Po piłce nożnej przyszedł czas na długo oczekiwaną grę w kosza. Po raz kolejny Kamila Trojanowska zagrała w jednej drużynie z Aleksandrą Pawlak przeciwko uczennicom uprawiającym piłkę ręczną. Znów, podobnie jak w gimnazjum, jednym koszem wygrały uradowane uczennice. Cały czas podczas meczu trwał gorący doping pozostałych uczniów szkoły. Oczywiście jak najbardziej kulturalny, bo o to prosiły widzewianki. A doping poprowadził młody Adrian, który świetnie czuł się jako przywódca grupy kibiców za co otrzymał nagrodę specjalną. Po kolejnym długim spotkaniu do widzewianek ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka dzieci po autografy.