,

Lista aktualności

Polska bez szans na awans

Reprezentacja Polski koszykarek bez szans na awans do ćwierćfinałów Mistrzostw Europy. Podopieczne Dariusza Maciejewskiego przegrały dziś z Chorwacją 56:64 i wynik ostatniego meczu "biało-czarwonych" z Francją (mecz w niedzielę) jest już dla naszej kadry bez znaczenia.

,

GRUPA F Chorwacja - Polska 64:56 (24:21, 20:17, 11:8, 9:10)
Polska: Kobryn 17, Mowlik 11, Żurowska 6, Szott 6, Dźwigalska 5, Kaczmarczyk 4, Pietrzak 3, Skobel 3, Gulak-Lipka 1, Babicka 0, Pawlak 0, Chomać 0.
Chorwacja: Mandir 13, Ivankovic 13, Ciglar 9, Ivezic 7, Misura 7, Mazic 6, Sliskovic 6, Cakic 3, Lokas 0, Karcic 0. Pierwsze minuty gry były bardzo nerwowe. Skutkiem tego były dwa kolejne faule Eweliny Kobryn w przeciągu zaledwie kilku chwil. Widząc taki obrót sprawy trener Maciejewski musiał zmienić swoją podstawową środkową. Jej koleżanki zdecydowanie nie radziły sobie z dobrze dysponowanymi rzutowo Chorwatkami, które na pięć pierwszych rzutów za 2 punkty trafiły wszystkie. Prowadzenie Chorwatek 10:3 po niewiele ponad 4 minutach nie zapowiadało niczego dobrego. Poderwać rzutem za 3 punkty próbowała w pierwszej kwarcie Katarzyna Dźwigalska. Kiedy wydawało się, że Polki łapią kontakt z przeciwniczkami z Chorwacji zapędy ich ostudziła Sandra Mandir rzutem z dystansu. Po poprawce jej koleżanki Antoniji Misury widniał wynik 20:13. Do końca tej części gry, dzięki kilku rzutom z nie do końca przygotowanych taktycznie pozycji, Polska zdołała zakończyć ta kwartę z wynikiem 24:21 na korzyść rywalek. Druga kwarta to tak naprawdę kontynuacja nienajlepszej gry gospodyń całego turnieju. W grze Polek nie było widać konkretnego pomysłu jak by można było zmienić losy pojedynku. Wszystko było skupione na oddawaniu kolejnych rzutów, które tego dnia wpadały z niewiele ponad 30-procentową skutecznością. Nic więc dziwnego, że Chorwatki, które także nie grały najlepszej koszykówki, w dalszym ciągu były na dość znacznym prowadzeniu. W zespole Chorwacji wiodącą rolę zarówno w tej kwarcie jak i całym meczu odgrywała podkoszowa Luca Ivankovic. To co było zawsze mocną strona Polek czyli walka o zbiórki, w tym spotkaniu również bardzo szwankowało. Pomimo tego po pierwszej połowie Chorwacja prowadziła jedynie 44:38. Po zmianie stron zespoły wyszły na parkiet z chęcią jak najszybszego przechylenia szali na swoją korzyść. Jednak pośpiech w przypadku tego meczu nie okazał się najlepszym doradcą i z tego powodu kibice zebrani z Spodku mogli oglądać niebyt płynne i mało efektywne widowisko. Gra zarówno jednego jak i też drugiego zespołu na pewno nikogo nie mogła cieszyć. Było tam zbyt dużo błędów, niedokładności, strat i przypadkowych zagrań. Po koszu Eweliny Kobryn w 5 minucie tej części gry Polki zbliżyły się do swoich rywalek już na 2 punkty. Wydawało się, że są bliskie złamania ich oporu. Jednak końcówka tych 10 minut należała do Chorwatek, które zakończyły kwartę serią 7 punktów dających prowadzenie 55:46. Pierwsze punkty w ostatniej odsłonie gry padły po dopiero 4 minutach. Jako że był to rzut 3-punktowy Ivy Ciglar to strata Polek jeszcze bardziej się powiększyła. Po poprawce za chwilę za 2 punkty tej samej zawodniczki było już niemal jasne, że Polska tego meczu już nie wygra. Pierwsze punkty w ostatniej odsłonie gry "biało-czerwone" zdobyły dopiero po 5 minutach. W grze reprezentacji Polski nie funkcjonowało praktycznie nic. Nic więc dziwnego, że grająca niewiele lepiej Chorwacja wygrała ten mecz 64:56. Polki w tym meczu były gorsze od swoich rywalek w praktycznie każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła - punktach, zbiórkach, asystach. Ich skuteczność przez cały mecz oscylowała w granicach 30 procent, a zakończyła się na zaledwie 28. Polskie koszykarki żegnają się w kiepskim stylu z polskim Eurobasketem przegrywając z Chorwacją 56:64. W niedzielę w swoim ostatnim spotkaniu zagrają jeszcze z Francją. Powiedziały po meczu: Katarzyna Dźwigalska: - Dziś zabrakło nam tego serca do walki, które pokazałyśmy w meczu z Łotwą. Zawiodła obrona i bardzo słaba skuteczność. To było za słabe na europejski poziom. Justyna Zurawska: - Chcemy podziękować kibicom za doping. Naszą bolączką jest skuteczność. Trzeba trafiać bo inaczej żadna praktyka nie pomoże. Sportowo zasługujemy aby grać o wyższe cele. Antonija Misura: - Grałyśmy dobrze w obronie. Dobrze rzucałyśmy za trzy. Jestem bardzo szczęśliwa że wygrałyśmy. Będziemy twardo walczyć o zwycięstwo z Hiszpanią. Iva Sliskovic: - Trudno jest grać z gospodarzem bo kibice starają się jak najmocniej przeszkodzić, ale to nas motywowało i chciałyśmy grać coraz lepiej. To dla nas ważne zwycięstwo, teraz czeka nas trudny mecz o wszystko. Musimy się maksymalnie skoncentrować, wyeliminować wszystkie błędy i zagrać na najwyższym poziomie przeciwko Hiszpanii. Hiszpania - Łotwa 66:57 (13:10, 14:13, 19:13, 20:21)
Hiszpania: Montanana 16, Lyttle 16, Torrens 11, Palau 10, Aguilar 7, Xargay 4, Pascua 2, Lima 0, Dominguez 0, Cruz 0.
Łotwa: Babkina 17, Kublina 12, Tamane 11, Basko 8, Jansone 5, Karklina 2, Eglite 1, Putnina 1, Niedola 0, Priede 0, Niemane 0, Jakobsone 0. Czarnogóra - Francja 73:68 (22:20, 18:17, 17:18, 16:13)
Czarnogóra: Perovanovic 22, Dubljevic 15, DeForge 15, Skerovic 13, Popovic 4, Bjelica 3, Turcinovic 1, Milutinovic 0.
Francja: Miyem 21, Dumerc 13, Yacoubou-Dehoui 10, Gruda 8, Beikes 6, Lawson-Wade 3, Digbeu 3, Gomis 2, Bonnan 2, Lepron 0, Laborde 0. Tabela grupy F
1. Czarnogóra 8 pkt
2. Łotwa 7 pkt
3. Francja 6 pkt
4. Hiszpania 6 pkt
5. Chorwacja 5 pkt
6. Polska 4 pkt