KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski rok temu sięgnęła po pierwszy w historii Pekao S.A. Puchar Polski kobiet. Tym razem w finale lepsza okazała się 1KS Ślęza Wrocław, która także bardzo długo czekała na pierwszy tytuł.
- Zeszłoroczny turniej zagraliśmy bardzo podobnie jak Ślęza, bo również byliśmy po trzech bardzo ciężkich meczach. Drużynie z Wrocławia należą się gratulacje, ponieważ rozegrała doskonałe zawody. My graliśmy przeciętnie, momentami słabo. Popełniliśmy zbyt dużo prostych strat, a po nich Ślęza miała okazję zdobywać łatwe punkty. Gdy już rywalki wypracowały przewagę to z lekką ręką oddawały celne rzuty za trzy punkty. Ślęza nie dała nam dzisiaj pomyśleć o zwycięstwie. Gratulacje dla drużyny z Wrocławia, bo należą się Ślęzie za ten turniej, tak jak nam rok wcześniej.
Szukając analogii do triumfu pana zespołu przed rokiem oraz wygranej Ślęzy w obecnej edycji Pekao S.A. Pucharu Polski. Oba zespoły rozegrały trzy wymagające mecze, często bardzo wyrównane. Zarówno przed rokiem jak i teraz można było mieć obawy czy drużyny rywalizującej od ćwierćfinału uda się wytrzymać trudy turnieju kondycyjnie. Tymczasem zarówno Pana zespół w 2025 roku, jak i Ślęza w 2026 tym wysiłkiem fizycznym była jeszcze mocniej napędzona.
- Ślęza to zespół, który nie gra piątką czy szóstką zawodniczek a ósemką, dziewiątką. Pamiętam, że z nami przed rokiem było podobnie. Z każdym kolejnym meczem byliśmy coraz bardziej pewni siebie. Każde zwycięstwo nas budowało i grało nam się coraz lżej. Bez presji gra się dużo łatwiej, pokazała to właśnie Ślęza. Grały bez presji, ale z bardzo dużą motywacją, żeby wygrać i nas pokonać. To się klubowi z Wrocławia udało. Z całego serca gratuluję zespołowi Ślęzy, bo to nie jest przypadkowy zwycięstwo, tylko wygrana klubu, który pokonał trzy najlepsze zespoły tego sezonu.
Krótko przed zakończeniem 2025 roku to KSSSE Enea AJP wygrała w ORLEN Basket Lidze Kobiet ze Ślęzą w Gorzowie. To spotkanie mogło mieć znaczenie? A może lekko Wam zaszkodziło, bo drużyna z Wrocławia potrafiła zmotywować się jeszcze mocniej?
- Mieliśmy teraz duże problemy kadrowe, bo dopiero w czwartek wróciły do nas zawodniczki po czterech tygodniach nietrenowania. Mam na myśli Ashley Owusu i Weronikę Telengę. Teoretycznie mamy więc szerszą rotację niż wcześniej, ale to wymaga czasu, żeby znowu wypracować pewien automatyzm, żeby one znowu uwierzyły, że po kontuzji mogą grać na sto procent bo tylko tak grając możemy wygrać z takim zespołem jak Ślęza. Czasami te powroty są fajne, ale czasami też stwarzają dużo problemów, jeżeli chodzi o organizację gry, o styl gry, o defensywę i atak. To trzeba po prostu wytrenować. Nie jesteśmy zespołem, który automatycznie sobie gra w każdym momencie, tylko musimy trenować, musimy być pewny tego, co robimy, a to trzeba wypracować - nie na meczach z takim rywalem jak Ślęza, tylko podczas solidnych treningów.
Po intensywnym grudniu i początku stycznia zamierza się Pan więc skupić na treningach pod kątem drugiej części sezonu?
- Musimy się trochę otrząsnąć z tego wszystkiego. Dotarliśmy do finału, co jeszcze niedawno dla takiego klubu jak Gorzów Wlkp. to był wielki sukces. Teraz do Sosnowca jechaliśmy z nadzieją, że ten puchar obronimy, ale tak jak powiedziałem wcześniej, mieliśmy dużo problemów po drodze.