12.10.2008 11:09, Łukasz Klin
"Mrozio" magistrem
Natalia Mrozińska powróciła na parkiety ekstraklasy po półtorarocznej przerwie spowodowanej groźną i długotrwałą kontuzją zerwania wiązadeł krzyżowych. Podczas wielomiesięcznej rehabilitacji młoda poznańska środkowa myślała nie tylko o szybkim powrocie do zdrowia i na parkiet, ale także o swoim wykształceniu. Niedawno popularna "Mrozio" została magistrem.
12.10.2008 11:09, Łukasz Klin
Natalia skutecznie się obroniła, zdając wszystkie egzaminy na piątkę. Jak sama podkreśla jej sukces oraz tak dobre wyniki w nauce nie byłyby możliwe, gdyby nie rodzice i wiele przychylnych jej osób. - To, że się obroniłam i to na bardzo dobrych ocenach zawdzięczam przede wszystkim moim kochanym rodzicom. To oni powtarzali mi, że nauka jest zawsze najważniejsza, a w chwilach kryzysowych zawsze podtrzymywali mnie na duchu. I za to im z całego serca bardzo dziękuję - mówi zawodniczka. - Dużo też pomógł mi klub, który nie pozostawił mnie samej sobie, gdy miałam kontuzję. Pomagano mi również przed kontuzją, gdy grałam jeszcze normalnie w meczach ligowych. Nigdy nie było problemu ze zwolnieniem mnie na zajęcia, na egzamin. Za to też z tego miejsca dziękuję trenerowi Romanowi Haberowi - dodaje.
- Pisałam pracę o tematyce turystycznej. Temat dotyczył sposobu spędzania wolnego czasu w jednej z miejscowości wypoczynkowych. W pracy zawarte było wszystko to co wymagane. Praca zawierała też wymaganą liczbę stron. Paradoksalnie w jej napisaniu pomogła mi wcześniej odniesiona kontuzja, bo mogłam skupić się tylko na nauce. Napisać dobrą merytorycznie pracę, nadrobić wcześniejsze zaległości, na które z reguły brakowało mi czasu - zdradza nam koszykarka.
Magistra sympatycznej i uśmiechniętej Natalii z zadowoleniem przyjęli nie tylko jej rodzice i najbliżsi, ale również i koleżanki z zespołu. - Dziewczyny mi bardzo gratulowały, pamiętały o mnie. Było mnóstwo uścisków i dostałam też bardzo fajny prezent, za który bardzo, bardzo dziękuję. A jaki to był prezent? Nie zdradzę. To tajemnica - odpowiada z uśmiechem na twarzy poznańska środkowa.
Natalię i jej koleżanki z drużyny podczas wszystkich meczów w poznańskiej Arenie wspierają jej rodzice, a czasem również i dwaj bracia. Co ciekawe rodzina Mrozińskich od zawsze miała do czynienia ze sportem. - Tata przez wiele lat był czołowym koszykarzem. To właśnie tata był moim pierwszym trenerem, on zaprowadził mnie na pierwszy trening. Zaraził mnie miłością do koszykówki. Moi bracia z kolei wcześniej mięli epizodyczną przygodę z siatkówką. Ja też chciałam zawsze w coś grać. Dzięki tacie padło właśnie na koszykówkę. I tak zostało aż do dzisiaj - wspomina popularna "Mrozio".