,

Lista aktualności

Lotos PKO BP Gdynia: Czas na zwycięstwo!

Powstrzymać gwiazdy z Ekaterinburga z Agnieszką Bibrzycka na czele i zrehabilitować się za klęskę w Walencji – takie zadanie czeka koszykarki Lotosu PKO BP Gdynia w kolejnym meczu rozgrywek Euroligi.

,

Nie będzie jednak łatwo, bo do Gdyni przyjeżdża naszpikowany gwiazdami, jeden z faworytów rozgrywek, rosyjski UMMC Ekaterinburg. Mecz ten odbędzie się w najbliższy czwartek, 23 października w hali Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji a jego początek zaplanowano na godzinę 17:30. O klasie rosyjskiego zespołu i skali trudności dla wicemistrzyń Polski świadczą nazwiska widniejące w składzie UMMC Ekaterinburg. Agnieszka Bibrzycka, Deanna Nolan, Cappie Pondexter, Penny Taylor, Asja Jones, Elena Baranowa to niekwestionowane gwiazdy światowej koszykówki, do których – przynajmniej na papierze – gdyńskim koszykarkom jeszcze wiele brakuje. Ale nie raz już się przekonaliśmy, że na papierze można pisać różne scenariusze, które niekoniecznie mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Piękno sportu polega na tym, że faworyci czasami schodzą z parkietu jako pokonani. Gdyńscy fani liczą i wierzą, że tak właśnie będzie w najbliższy czwartek. Swoją wiarę opierają na jakże niedawnej historii. W ubiegłym sezonie gdynianki także miały trudny kalendarz na początku rozgrywek Euroligi. W pierwszym meczu uległy na wyjeździe Gambrinusowi Brno, by w kolejnym pojedynku, pokonać po heroicznej walce i przy ogłuszającym dopingu własnych fanów, absolutnego faworyta, obrońcę tytułu i późniejszego mistrza Euroligi Spartaka Moskwa. Teraz też, w drugim meczu na drodze gdynianek staje rosyjski zespół, ale na tym analogie się kończą. W ubiegłym sezonie, na inaugurację Lotos PKO BP Gdynia, mimo porażki zagrał z Gambrinusem Brno bardzo dobrze. O inauguracji tegorocznych rozgrywek gdynianki z pewnością chciałyby jak najszybciej zapomnieć. Takiego lania, jakie sprawił im Ros Casares Walencja nie pamiętają najstarsi kibice. Porażka różnicą 42 punktów była odzwierciedleniem stylu, jaki zaprezentowały wicemistrzynie Polski. Brak pomysłu na grę, brak zrozumienia, niemoc wobec agresywnej obrony rywalek, oddanie bez walki bronionej tablicy i olbrzymia liczba strat – tak było w Walencji. Czy przez tydzień czasu można te błędy wyeliminować i oczekiwać lepszej gry przeciwko równie silnemu UMMC Ekaterinburg? Trener Lotosu PKO BP Gdynia, Jacek Winnicki nie ma wątpliwości. - Może być tylko lepiej, bo gorzej zagrać już po prostu nie można. Analizujemy mecz z Walencją i pracujemy nad wyeliminowaniem błędów. Taka porażka mocno utkwiła dziewczynom w psychice i szybko jej nie zapomną. Jestem przekonany, że taki zimny prysznic podziała na nas wszystkich mobilizująco. Smutek i rozczarowanie powoli mijają a na ich miejsce przychodzi sportowa złość. Pierwsze oznaki tego były widoczne już w sobotnim meczu z Odrą Brzeg. Moje zawodniczki momentami grały z takim zaangażowaniem, jakby to był mecz o mistrzostwo Euroligi. Wiemy, że musimy się zrehabilitować i właśnie nadarza się ku temu najlepsza sposobność. Wygrana z Ekaterinburgiem byłaby najlepszym zadośćuczynieniem. Oczywiście to tylko sport, ale liczę, że z pomocą naszych wspaniałych fanów, wzniesiemy się na wyżyny swoich możliwości i pokonamy rosyjski zespół. Zadanie trudne, ale z pewnością nie z kategorii "niemożliwe". UMMC Ekaterinburg przyjedzie do Gdyni niemalże w optymalnym zestawieniu, z Deanną Nolan, która opuściła pierwszy mecz Euroligi z Jolly Sibenik. Zabraknie jedynie znakomitej skrzydłowej Świetlany Abrosimovej. Bardzo dużym atutem rosyjskiej drużyny jest fakt, że trenerzy nie muszą martwić się o limit zawodniczek spoza Europy. Każdy zespół do Euroligi może zgłosić dwie takie zawodniczki, tymczasem w Ekaterinburgu grają Amerykanki Cappie Pondexter, Ashja Jones, Deanna Nolan oraz Australijka Penny Taylor. Nolan ma jednak obywatelstwo rosyjskie, Taylor natomiast gra z paszportem włoskim. UMMC Ekaterinburg to zespół grający szybką koszykówkę, bardzo silny na obwodzie. Taylor, Pondexter i Bibrzycka to maszynki do zdobywania punktów. Jak mają swój dzień, to nikt nie jest w stanie ich powstrzymać. Gdynianki muszą upatrywać swych szans w agresywnej obronie i skutecznej grze przez środek. Bo to właśnie na środku siły obu drużyn, przynajmniej w teorii, są zbliżone. Ivana Matovic, Emilija Podrug, Magdalena Leciejewska i Jennifer Fleischer z jednej strony, z drugiej natomiast Yelena Leuchanka (reprezentantka Białorusi, 196 cm), Sandrine Gruda (reprezentantka Francji, 193 cm) i Elena Baranowa (192 cm). W jednej i drugiej drużynie znakomitości europejskiej koszykówki i gdyby w swojej normalnej dyspozycji była Fleischer, to można by było uznać, że na środku przewagę mają gdynianki. W swoim pierwszym meczu w Eurolidze UMMC Ekaterinburg wysoko wygrał na wyjeździe z Jolly Sibenik 92:62. Do zwycięstwa rosyjski zespół poprowadziła Agnieszka Bibrzycka, która do 15 punktów dorzuciła 7 asyst, 8 zbiórek, 3 przechwyty i 2 bloki. Świetnie zagrały też Pondexter, Taylor i Gruda. - Ekaterinburg to zespół kompletny, bez słabych punktów. Nie ma co się skupiać na pilnowaniu Bibrzyckiej czy Taylor, bo tam każda zawodniczka potrafi wziąć na siebie ciężar gry. Musimy zagrać zespołowo, bardzo dokładnie i rozważnie. Kluczem będzie dobra obrona, musimy ograniczyć ich szybki atak, nie dać im zbierać piłek w ataku – mówi kapitan Lotosu PKO BP Gdynia Paulina Pawlak. Początek czwartkowego meczu Lotos PKO BP Gdynia – UMMC Ekaterinburg zaplanowano na godzinę 17:30.