Koszykarki Wisły Can-Pack przystąpiły do meczu bez Agnieszki Pałki (jej przerwa potrwa do końca listopada) i leczącej uraz barku Doroty Gburczyk. Do składu mistrzyń Polski powróciła natomiast rekonwalescentka Jelena Skerović.
Reprezentantka Czarnogóry rozpoczęła spotkanie na ławce rezerwowych. W jej zastępstwie w pierwszych minutach grą "Białej Gwiazdy", tak jak w ostatnich meczach, dyrygowały Dominique Canty i Marta Fernandez. Z powodzeniem. Wiślaczki grały szybko w ataku, dobrze ustawiony celownik miała Chamique Holdsclaw, pewność siebie po operacji przegrody nosowej odzyskała Hiszpanka, która jak w ubiegłym sezonie, imponowała dynamicznymi rajdami na kosz i na dwie minuty przed końcem kwarty krakowianki traciły do faworyzowanych rywalek tylko jeden punkt (16:17).
Finisz tej części gry należał jednak do rywalek. Głównie za sprawą skutecznych na dystansie Cathy Melain i Any Lelas Francuzki odskoczyły na dystans siedmiu punktów (25:18).
Mistrzynie kraju podkręciły tempo w drugiej kwarcie. "Skera" grała jak z nut, Holdsclaw tradycyjnie była poza zasięgiem defensywy przeciwnej drużyny i wiślaczki najpierw odrobiły straty, a następnie wyszły na kilkupunktowe prowadzenie. Po akcji 2+1 Amerykanki Wisła Can-Pack prowadziła 32:27. Przez długie minuty drugiej kwarty "Biała Gwiazda" utrzymywała pewne zdawało się prowadzenie, ale finisz także i tej kwarty przebiegł pod dyktando Bourges. Na przerwę krakowianki schodziły ze skromną, jednopunktową zaliczką (41:40).
W trzeciej kwarcie gra była bardzo wyrównana, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Po trójce Melain Bourges odskoczyło (51:46), ale wiślaczki znów włączyły wyższy bieg i przed ostatnią kwartą prowadziły 56:55. Ostatnia część gry miała dwa oblicza. O tym drugim gospodynie chciałyby jak najszybciej zapomnieć. Kłopoty mistrzyń kraju zaczęły się po akcji Katariny Manić (58:62). Po kolejnym udanym ataku rywalek trener Downar-Zapolski wziął czas, by wybić Bourges z uderzenia.
Nie podziałało. Wiślaczki zatraciły gdzieś pomysł na wykańczanie akcji pod atakowanym koszem, a pod własnym traciły punkty nawet w kuriozalnych okolicznościach, kiedy piłka wpadła do kosza odbita wcześniej od rąk Eweliny Kobryn. - Trochę pękliśmy, gdy Bourges odskoczyło na sześć punktów. Moje zawodniczki chyba straciły wiarę w to, że mogą to spotkanie wygrać - przyznał po meczu szkoleniowiec Wisły Can-Pack.
Trener Downar-Zapolski miał po spotkaniu sporo pretensji do postawy swoich zawodniczek w walce na tablicach. - Wynik nie jest sprawiedliwy, w końcu do 34 minuty toczyliśmy z Bourges wyrównany pojedynek. Ale przegranie deski 20:40 z tak renomowanym rywalem to katastrofalna statystyka. W takiej sytuacji nie mogliśmy wygrać - dodał szkoleniowiec mistrzyń Polski.
W następnej kolejce wiślaczki zmierzą się na wyjeździe z MiZo Pecs. - Myślę, że pozostałe zespoły są na pewno w naszym zasięgu. Na Węgry jedziemy, żeby wygrać i podnieść się po tej porażce - deklaruje Wojciech Downar-Zapolski.
Wisła Can-Pack Kraków – Bourges Basket 66:78 (20:25, 21:15, 15:15, 10:23)
Wisła Can-Pack: Holdsclaw 22, Wielebnowska 12, Kobryn 8, Skerović 7, Canty 6, Maksimović 6, Fernandez 5.
Bourges: Santos 18, Lelas 12, Ndongue 11, Dumerc 11, Manić 9, Melain 6, Miyem 6, Bujdoso 5.
22.10.2008 19:32, Dariusz Jaroń
Euroliga: Mistrzynie przegrały na tablicach
Po takich meczach można sobie pluć w brodę. Przez 34 minuty koszykarki Wisły Can-Pack toczyły w Krakowie wyrównany pojedynek z francuskim Bourges Basket. Ostatnie minuty należały jednak do utytułowanych rywalek, które wygrały pod Wawelem 78:66. Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków przegrały w drugim spotkaniu grupy A Euroligi z Bourges Basket 66:78.
22.10.2008 19:32, Dariusz Jaroń