,

Lista aktualności

Lotos PKO BP wygrywa w Toruniu

Koszykarki Energi Toruń prowadziły z wicemistrzynami Polski 22:10 po pierwszej kwarcie spotkania w Toruniu. Drugą odsłonę gdynianki jednak wygrały 19:9 i spotkanie się wyrównało, a o zwycięstwie podopiecznych Jacka Winnickiego zadecydowała znakomita postawa Alany Beard, która zdobyła dla swojego zespołu 23 punkty dodając do tego 5 zbiórek.

,

Początek meczu był bardzo dobry w wykonaniu podopiecznych Elmedina Omanicia. Po 5 min. gospodynie prowadziły 14:2, a po 7 min. było już nawet 20:4. - Pierwsza kwarta była idealna w naszym wykonaniu - przyznała po meczu Emilia Tłumak. - Grałyśmy bardzo dobrze w ataku i przede wszystkim skutecznie. W kolejnych kwartach zawiodła taktyka w naszym wykonaniu. Zabrakło nam po prostu konsekwencji. Zaczęłyśmy grać bardziej statycznie i czystych pozycji rzutowych zaczęło nam brakować. Zrobiłyśmy kilka niepotrzebnych i nieprzemyślanych akcji, a Lotos szybko to wykorzystał. Gdynianki mają w składzie koszykarki, które potrafią wziąć ciężar walki na swoje barki i przesądzić o losach spotkania. Torunianki pewnie prowadziły do 17 min. Wówczas, po rzucie zza linii 6,25 m Marty Żyłczyńskiej, było jeszcze 31:17. Do przerwy koszykarki Energi nie zdobyły jednak już żadnego punktu, a gdynianki rzuciły aż dwanaście "oczek" z rzędu i zmniejszyły straty do zaledwie dwóch punktów (31:29 dla Energi). Ostatnie dwa punkty przed przerwą zdobyła dla Lotosu z rzutów wolnych Monique Currie. Były one wynikiem przewinienia technicznego dla Elmedina Omanicia za sześć zawodniczek na parkiecie po przerwie na żądanie. Problemy Energi zaczęły się jednak trochę wcześniej. W 14. min. cztery przewinienia na swoim koncie miała już bowiem środkowa Patrycja Gulak. Początek drugiej połowy nie zapowiadał jednak przegranej. Katarzynki, dzięki punktom Jacqueline Moore i Emilii Tłumak, w 23 min. prowadziły 40:32. Gdynianki szybko zmniejszyły straty, ale chwilę później torunianki ponownie prowadziły ośmioma "oczkami" (49:41). W tym momencie jednak dwoma celnymi rzutami z dystansu popisała się Alana Beard. Amerykanka okazała się w tym spotkaniu kluczową zawodniczką w ekipie Jacka Winnickiego. - Byłam najskuteczniejszą koszykarką Lotosu, ale przecież po to właśnie trenuję codziennie, żeby w takich meczach pomagać drużynie - przyznała Alana Beard. - To zresztą nie tylko moja zasługa, bo w drugiej połowie cały zespół pracował na to, żebym miała dobre pozycje do rzutów. Po trzech kwartach Katarzynki prowadziły jeszcze 53:51, ale początek decydującej części gry był już w ich wykonaniu fatalny. Pierwsze 6 min. Lotos wygrał bowiem 11:2 i było 62:55 dla przyjezdnych. Końcówka meczu to festiwal rzutów wolnych. W 38 min. po trafieniach J. Moore i Moniki Krawiec Energa zmniejszyła straty do trzech punktów (65:68). W końcówce jednak Paulina Pawlak i Ekaterina Snytsina przypieczętowały wygraną dla swojego zespołu. Powiedzieli po meczu: Jacek Winnicki: - Dwa dni temu zagraliśmy bardzo ciężki mecz w Eurolidze, po którym byliśmy bardzo chwaleni. To mogło wpłynąć na psychikę mojego zespołu. Dziewczynom wydawało się, że wystarczy wyjść na boisko i zwycięstwo samo przyjdzi. Brakowało koncentracji i dlatego tak źle rozpoczęliśmy mecz. W drugiej połowie, a zwłaszcza w ostatniej kwarcie, wyglądało to już znacznie lepiej. Zagraliśmy swoje w defensywie, mądrze w ataku, udało się trafić kluczowe akcje. Dziewczyny zasługują na pochwałę za to, że potrafiły przełamać niemoc z początku spotkania. Ten mecz musi być dla nas ostrzeżeniem. Energa była znakomicie przygotowana do tego spotkania, zagrała bardzo ambitnie i stąd nasze problemy. Elmedin Omanić: - Miałem takie zawodniczki dwa, trzy lata temu, jak Alana Beard. Zagraliśmy bardzo dobrze przez 25 minut, ale bardzo ciężko nam grać z dwoma wysokimi zawodniczkami. Lotos miał Matović, Snytsinę, Podgrug, Leciejewską, a na ławce jeszcze Jujkę. Gdybym miał chociaż tą ostatnią w składzie, to prawdopodobnie wygralibyśmy ten mecz. Nasze dwie wysokie szybko złapały faule. Paulna Pawlak: - Bardzo słabo zagrałyśmy pierwszą kwartę, tragicznie w obronie i ataku. Po przerwie wyszłyśmy inaczej zmobilizowane. To był ciężki mecz, nie możemy sobie pozwolić na takie podejście do ligowych spotkań. Nic nas nie tłumaczy. Najważniejsze, że potrafiłyśmy się podnieść po tak fatalnej kwarcie.