17.10.2009 18:08, Tomasz Janowicz
Nie ustąpiły pola...
Koszykarki Super-Pol Tęcza Leszno w bojowym nastroju przystąpiły do meczu z utytułowaną Wisłą Can Pack Kraków jednak tylko wielcy optymiści liczyli na zwycięstwo leszczynianek w tym pojedynku. Gdyby nie fatalna skuteczność w rzutach za trzy punkty to kto wie, może i ich optymizm by się jednak sprawdził.
17.10.2009 18:08, Tomasz Janowicz
Początek meczu należał do przyjezdnych, które w krótkim czasie "odjechały" na 6 oczek. Wydawało się więc, że mecz będzie przebiegał pod ich dyktando. Leszczynianki, zmotywowane kilkoma trafieniami rewelacyjnie grającej w tej części meczu Joanny Walich, potrafiły się z tej sytuacji podnieść i cała kwartę dotrzymywały kroku przeciwniczkom. Po ostatniej akcji "dwa plus jeden" wspomnianej wcześniej Walich Tęcza wyszła nawet na jednopunktowe prowadzenie po pierwszej kwarcie.
Druga odsłona była nadal bardzo zacięta. Do gry weszła Edyta Krysiewicz, która skutecznie raziła przeciwniczki rzutami z dystansu i "szalała" na tablicach. Dość wspomnieć, że ta najniższa na parkiecie koszykarka w całym meczu zebrała 6 piłek, co w efekcie dało jej 5 miejsce w rankingu najlepiej zbierających w tym meczu. Obie drużyny nie pozwalały sobie na uzyskanie zbyt wysokiej przewagi. W końcówce tej części meczu gospodynie powiększyły swoją przewagę o kolejny punkt nad rywalkami. Na przerwę drużyny schodziły więc przy stanie 33:31.
Na drugą połowę kibice czekali z niecierpliwością. Wielu zadawało sobie pytanie czy leszczynianki wytrzymają do końca trudy tego spotkania i czy Wisła zagra w końcu na takim poziomie, który predysponuje ją do gry w europejskich pucharach? Odpowiedź na te pytania szybko się pojawiły. Już w trzeciej ćwiartce krakowianki zaczęły się rozkręcać. Miejscowe roztrwoniły na początku drugiej połowy ośmiopunktową przewagę i oddały inicjatywę w grze. Po kilku akcjach Eweliny Kobryn i bardzo dobrze dysponowanej tego dnia Marty Fernandez Wisła wyszła na prowadzenie, którego już nie oddała do końca spotkania. W czwartej kwarcie koszykarki z Leszna seryjnie pudłowały zza linii 6,25, co skrzętnie wykorzystywały przyjezdne, zbierając piłki z tablicy i po szybkich akcjach zdobywając łatwe punkty. Ostatecznie, ten mogący podobać się mecz kibicom obu drużyn, zakończył się zwycięstwem faworyta z Krakowa 74:62.
W drużynie gospodarzy najlepiej zaprezentowały się Joanna Walich i Edyta Krysiewicz, które dzielnie wspierała Joanna Czarnecka. Zawiodła niestety skuteczność zespołu w rzutach "za trzy". Na 29 oddanych rzutów celu doszły tylko 4. Słabsze spotkanie, usprawiedliwione może nieco drobną kontuzją, rozegrała Aleksandra Drzewińska. Na parkiecie nie pojawiła się też wcale Amerykanka Sherry McCracklin, z której usług klub definitywnie zrezygnował.
W drużynie Wisły Can-Pack prym wiodły niezawodna Ewelina Kobryn i koncertowo grająca Marta Fernandez. W końcówce z dobrej strony pokazała się też Liron Cohen, która jednak trochę zawiodła. Janell Burse, typowana przed meczem na gwiazdę pokroju Kobryn, w tym spotkaniu zagrała bardzo słabo.