,

Lista aktualności

EuroCup: Zwycięstwo cieszy, styl nie

Podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza wygrały czwarty mecz w rozgrywkach Pucharu Europy. Problem w tym, że zrobiły to głównie dzięki słabej postawie rywalek.

,

Pierwsze trzy pojedynki grupowe Pucharu Europy dziewczyny z CCC wygrały dość pewnie i nic dziwnego, że były także zdecydowanym faworytem środowej batalii. Tym bardziej, że za rywala miały drużynę, która przed przyjazdem do Polkowic nie zaznała jeszcze smaku zwycięstwa. Przed niespełna miesiącem, w Szwajcarii, polkowiczanki pokonały ekipę z Nyonu pewnie i wysoko - 74:53. Wczoraj było przesądzone, że "pomarańczowe" zaczną osłabione brakiem kontuzjowanych Małgorzaty Babickiej oraz Nadii Parker, a także leczącej od dłuższego czasu poważny uraz Iriny Biryuk. Wobec kłopotów kadrowych trenerowi Koziorowiczowi nie pozostało nic innego, jak dać więcej, niż zazwyczaj, okazji do gry zmienniczkom. Zaczęło się od wzajemnego badania się obydwu zespołów. Od pierwszych minut prowadzenie zmieniało się dość często. Gospodynie, wobec braku podkoszowej Parker, starały się grać długie ustawiane akcje kończone rzutami z obwodu. Niestety skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnie zza linii 6,25 dziewczynom trenera Koziorowicza szło tragicznie. Szwajcarki natomiast w tym elemencie spisywały się lepiej niż przyzwoicie. Dwa razy za trzy trafiła Lindsay Hicks i po pierwszej kwarcie niespodziewanie to przyjezdne prowadziły różnicą dwóch punktów 19:17. Początek kwarty numer dwa to popis strzeleckiej indolencji z obu stron. Przez trzy minuty żaden z zespołów nie potrafił trafić do kosza. Tę niemoc przełamała Anna Pietrzak. Rozgrywająca CCC trafiła za dwa i wyrównała wynik meczu. Aż do przerwy trwał popis nieskutecznej gry, niecelnych podań i strat jakich kibice w polkowickiej hali dawno nie widzieli. Fani CCC ożywili się na niespełna dwie minuty przed przerwą. Bynajmniej jednak nie za sprawą dobrej gry swoich pupilek, a po wejściu na parkiet Justyny Jeziornej, wychowanki klubu, która od początku sezonu zmaga się z kontuzją pięty. Do przerwy był remis, a po zmianie stron nadal toczyła się wyrównana walka, w której lepiej prezentował się zespół z Nyonu. On też nieznacznie prowadził. Polkowiczanki goniły wynik. Na jednopunktowe prowadzenie (45:44) udało im się wyjść niemal równo z syreną kończącą trzecią kwartę. Ostatnią odsłonę meczu od przedziurawienia kosza rywalek zza linii 6,25 rozpoczęła Nataliya Trafimava. Białorusinka spisywała się bardzo solidnie - udało jej się jeszcze raz trafić za trzy, a za dwa miała stuprocentową skuteczność. Za postawę w meczu nie można mieć do niej pretensji. Na przyzwoitym poziomie zagrały również Amisha Carter oraz Pietrzak. Pozostałe zawodniczki spisywały się słabiej niż zazwyczaj i wygrana to zasługa wyjątkowej nieporadności rywalek. Niby wygranych się nie sądzi, ale uczciwie trzeba przyznać, że zespołowi klasowemu takie mecze jak ten środowy nie powinny się zdarzać. CCC Polkowice – Sdent Nyon Basket 70:63 (17:19, 10:8, 18:17, 25:19)
CCC: Carter 21, Trafimava 14, Coleman 11, Pietrzak 10, Bortelova 10, Mieloszyńska 4, Jeziorna 0, Paździerska 0, Bednarczyk 0, Rozwadowska 0. Statystyki