Mecz rozpoczął się z niemal godzinnym opóźnieniem z powodu awarii prądu w okolicy hali. Dłuższe oczekiwanie na rozpoczęcie meczu bardziej chyba wybiło z rytmu gospodynie, które niezbyt dobrze rozpoczęły ten mecz.
W pierwszej kwarcie gdynianki zupełnie nie mogły sobie poradzić z Tammy Sutton Brown. Kanadyjska środkowa w tej części gry 4 razy trafiała do kosza Lotosu, zawsze w ten sam sposób - po podaniach w tempo pod kosz. Mistrzynie Polski z kolei miały spore problemy ze skutecznością. W pierwszych minutach na 10 prób za dwa punkty udana była tylko jedna, w wykonaniu Ivany Matovic. Serbka, jako jedyna grała rewelacyjne zawody i w pierwszej kwarcie praktycznie w pojedynkę trzymała wynik. Jak lwica pod tablicami i w obronie walczyła też Magdalena Leciejewska, która już po 10 minutach miała 6 zbiórek, w tym 4 w ataku. Ale z drugiej strony irytację na trybunach wzbudzały jej pudła z czystych pozycji. Z czasem gdynianki uporządkowały grę i po trójce Christon wygrywały po 14 minutach 24:18. Końcówka kwarty należała jednak do Turczynek. Obudziła się Nevriye Yilmaz, za trzy trafiła Powell i na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku remisowym 32:32.
Trzecią kwartę celnym rzutem za trzy punkty otworzyła Alana Beard. Zdobywanie punktów jednej i drugiej drużynie przychodziło jednak z trudem. Coraz bardziej zmęczona heroicznymi bojami z wysokimi zawodniczkami Fenerbahce była najlepsza w gdyńskim zespole Ivana Matovic. Jeszcze w 25 minucie, po “trójce” Erin Phillips było 42:38 dla gospodyń. Turczynki niwelowały jednak straty wykorzystując rzuty wolne. Gdy w końcówce dwie dobre akcje Emiliji Podrug dały Lotosowi czteropunktowe prowadzenie (48:44) wydawało się, że gospodynie nabiorą wiatru w skrzydła i nie dadzą sobie wydrzeć zwycięstwa.
Jednak czwarta kwarta pokazała, jak ważny jest wyrównany skład i długa ławka rezerwowych. Trener Jacek Winnicki przez cały mecz grał siódemką zawodniczek i zmęczenie w końcu musiało dać o sobie znać. Przez całą czwartą kwartę prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. W 37 minucie trzypunktowy rzut Pauliny Pawlak dał gdyniankom prowadzenie 58:56, jednak za chwilę Penny Taylor i Tammy Sutton Brown odzyskały przewagę dla swojego zespołu. Potem jednak Christon najpierw trafila za trzy punkty, potem ładnie wykończyła akcję spod samego kosza i znów mistrzynie Polski prowadziły 63:62 na 100 sekund przed końcem. Niestety, już do samego końca punkty zdobywały tylko Turczynki, które świetnie broniły w samej końcówce. Właśnie doskonala gra w defensywie Fenerbahce była powodem porażki Lotosu. Turczynki znakomicie się poruszały po boisku, pomagały sobie w obronie i nie zostawiały gdyniankom zbyt dużo miejsca na oddanie rzutów.
Po meczu powiedzieli:
Jacek Winnicki: - To był mecz walki. W ostatnich minutach szczęście uśmiechnęłó się do drużyny gości. Dzisiaj Fenerbahce grało na stuprocentowej skuteczności rzutów wolnych, co się bardzo rzadko zdarza. My z kolei tylko 4 razy stawaliśmy na linii rzutów wolnych.
Paulina Pawlak: - To był ciężki mecz, w którym oddałyśmy za dużo niecelnych rzutów. W czwartej kwarcie pogubiłyśmy się w obronie, źle rozegrałyśmy końcówkę.
Lotos Gdynia - Fenerbahce Stambuł 63:69 (14:12, 18:20, 16:12, 15:25)
Lotos: Matovic 21, Phillips 9, Christon 8, Beard 8, Podrug 8, Pawlak 5, Leciejewska 4.
03.12.2009 20:14, Jakub Jakubowski
Euroliga: Lotos przegrywa z Fenerbahce
Koszykarki Lotosu Gdynia przegrały 63:69 przed własną publicznością z Fenerbahce Stambuł w meczu 6 kolejki grupy C Euroligi. Gdynianki tym samym mocno skomplikowały swoją sytuację I praktycznie straciły szansę na zajęcie drugiego miejsca w grupie.
03.12.2009 20:14, Jakub Jakubowski