24.03.2010 20:37, Adam Wall
Zgodnie z tradycją
Po raz trzeci w tym sezonie w starciu Blach Pruszyński Lider z INEĄ AZS wygrywa drużyna gości. O sukcesie przyjezdnych zadecydował udany pościg w czwartej kwarcie. Z powodu kontuzji boisko musiały opuścić dwie zawodniczki poznańskiego klubu Adrianne Ross i Chinyere Ukoh.
24.03.2010 20:37, Adam Wall
Obie kontuzji doznały w czwartej kwarcie. Ukoh najprawdopodobniej stłukła udo w walce o piłkę na bronionej tablicy. Natomiast amerykańska rozgrywająca źle upadła na parkiet po rzucie za trzy punkty. - Mamy ofiary po tym meczu. Nie wiem na ile jest to poważne i czy dziewczyny będą musiały pauzować. Wszystko wyjaśni się dopiero po naszym powrocie do Poznania. Na szczęście teraz mamy wolną kolejkę, jest więc szansa, że do tego czasu zdążą się wykurować - mówiła po spotkaniu najskuteczniejsza zawodniczka INEI Agnieszka Skobel. Skrzydłowa poznańskiego zespołu już do przerwy rzuciła 15 punktów, ale nie miała odpowiedniego wsparcia ze strony pozostałych koleżanek. Z tego powodu Lider do przerwy prowadził różnicą dziesięciu punktów (42:32), a momentami nawet trzynastu.
W ataku nie do zatrzymania była zwłaszcza środkowa Djenebou Sissoko, która wykorzystywała swoją siłę pod obiema tablicami (26 pkt i 10 zbiórek w całym meczu). Dobrze układała jej się też współpraca z Ashley Shields. Obie często szukały siebie na boisku, a do przerwy rzuciły ponad połowę punktów dla swojego zespołu. - W szatni powiedzieliśmy sobie kilka słów prawdy. Nie ma zespołów poza naszym zasięgiem w słabszej grupie, dlatego w każdym spotkaniu trzeba walczyć o zwycięstwo. Po przerwie nam tej walki nie brakowało - przyznał trener INEI Roman Haber.
Przegrywające niemal przez cały mecz koszykarki z Wielkopolski w ostatniej kwarcie skutecznie wykorzystywały luki w obronie rywalek. Skobel, która na boisku przebywała przez pełne 40 minut, w zdobywaniu punktów wyręczyły Weronika Idczak i Adrianne Ross. Grająca już szósty sezon w PLKK 21-letnia rozgrywająca INEI po przerwie rzuciła 13 punktów, trafiając dwie ważne trójki. - W naszej grze praktycznie nie było widać zaangażowania w obronie. Nie można tracić we własnej hali aż 81 punktów - denerwował się szkoleniowiec Lidera Arkadiusz Koniecki.
Niezwykle szczery był trener Haber. - Nie wiem, co zadecydowało o naszym zwycięstwie, gdyż Lider miał 50% skuteczność rzutów za dwa, do tego zebrał zdecydowanie więcej piłek - mówił opiekun INEI. - Na szczęście ta najważniejsza statystyka, czyli liczba zdobytych punktów, jest na naszą korzyść - dodał.
- Na pewno będziemy walczyć dalej, bo zależy nam na dziewiątym miejscu. W tym sezonie chcemy jeszcze pokazać kawał dobrej koszykówki - podsumowała Magda Bibrzycka.